Dziecko bardzo często nie potrafi powiedzieć, co naprawdę się z nim dzieje. Nie potrafi nazwać napięcia, które nosi gdzieś głęboko w środku. Nie wie, że to, co ściska je w brzuchu przed wyjściem do szkoły, może być lękiem.
Dziecko nie rozumie, dlaczego nagle wszystko zaczyna je drażnić, dlaczego nie może usiedzieć w miejscu, dlaczego chce krzyczeć, płakać albo uciec do swojego pokoju i zatrzasnąć drzwi.
Dlatego dziecko mówi swoim zachowaniem.
Czasem trzaska drzwiami. Czasem staje się agresywne. Czasem jest tak pobudzone, jakby ktoś włączył w nim silnik, którego nie da się wyłączyć. Innym razem płacze z powodu drobiazgu, boi się rzeczy, których wcześniej się nie bało, nie chce zostać samo, nie chce iść do szkoły, nie może zasnąć albo budzi się w nocy. Jedno dziecko krzyczy. Drugie się wycofuje. Trzecie zaczepia wszystkich wokół. Czwarte mówi: „Zostaw mnie w spokoju”.


Co kryje się pod trudnym zachowaniem?
A my, dorośli, bardzo łatwo widzimy tylko to, co jest na powierzchni.
„Znowu się złości”. „Nie potrafi się zachować”. „Jest nadpobudliwy”. „Robi wszystko na przekór”. A przecież pod tym zachowaniem może znajdować się zupełnie inna historia. Może być strach. Wstyd. Poczucie, że sobie nie radzę. Może być przeciążenie, samotność, zmęczenie, trudność w odnalezieniu się w grupie albo zwyczajna dziecięca bezradność.
Dziecko nie powie przecież:
„Mamo, jestem dzisiaj bardzo przeciążony. Przez sześć godzin próbowałem się pilnować, skupiać, nie odzywać nie w porę, nie zgubić kolejnej rzeczy, nie pokazać, że czegoś nie rozumiem. Bałem się, że ktoś się ze mnie zaśmieje. A teraz nie mam już siły”.
Ono wróci do domu, rzuci plecak na podłogę i zrobi awanturę o to, że jego kubek stoi nie tam, gdzie powinien. I być może ta awantura wcale nie jest o kubek.
Być może zaczęła się kilka godzin wcześniej. Może ktoś coś powiedział na przerwie. Może nauczyciel zwrócił uwagę przy całej klasie. Może kolejny raz czegoś nie zdążyło przepisać. Może próbowało z całych sił skupić się na lekcji, ale każde przesunięcie krzesła, szept za plecami i dźwięk dochodzący z korytarza wyrywały je z tego skupienia.
A może patrzyło na inne dzieci i po raz kolejny pomyślało coś, czego nigdy nam nie powiedziało:
„Dlaczego wszystkim wychodzi, a mnie nie?”
Dlaczego po powrocie do domu wszystko puszcza?
Rodzice dzieci z ADHD znają takie sytuacje szczególnie dobrze. Dziecko przez cały dzień może zbierać się w sobie, pilnować swojego zachowania, walczyć z rozproszeniem, impulsem, ruchem, emocjami. Z zewnątrz wygląda, jakby sobie radziło.
A potem przekracza próg domu i wszystko puszcza. Najmniejsza rzecz wywołuje wybuch. I czasem nie dlatego, że dziecko jest niegrzeczne. Po prostu skończyły mu się zasoby.
My, dorośli, robimy przecież dokładnie to samo. Przez cały dzień jesteśmy uprzejmi, wykonujemy obowiązki, odbieramy telefony, rozwiązujemy problemy, zaciskamy zęby. A wieczorem wystarczy jedno źle wypowiedziane zdanie i nagle pękamy.
Tyle że my potrafimy czasem powiedzieć: „Miałam straszny dzień”. Dziecko często jeszcze nie potrafi. I właśnie wtedy potrzebuje dorosłego, który zobaczy coś więcej niż zachowanie.


Bliskość i granice mogą iść w parze
To nie znaczy, że mamy pozwalać na wszystko. Jeżeli dziecko bije, trzeba zatrzymać jego rękę. Jeżeli rzuca przedmiotami, trzeba zadbać o bezpieczeństwo. Rozumienie emocji nie oznacza zgody na agresję.
Ale czymś zupełnie innym jest krzyk:
„Natychmiast przestań się tak zachowywać!”
a czymś innym:
„Widzę, że jesteś bardzo zły. Nie pozwolę ci bić, ale chcę zrozumieć, co się z tobą dzieje”.
W tym drugim zdaniu jest coś niezwykle ważnego. Granica pozostaje, ale dziecko nie zostaje odrzucone. Możesz być wściekły i nadal jesteś dla mnie ważny. Możesz sobie dzisiaj kompletnie nie radzić, a ja nadal chcę być blisko.
„Uspokój się” – tylko jak?
Dzieci dopiero uczą się swoich emocji. My czasem zakładamy, że skoro dziecko zna słowo „smutek”, „złość” czy „strach”, to potrafi rozpoznać te emocje w sobie. A przecież nawet nam, dorosłym, się to nie zawsze udaje.
Złościmy się, chociaż tak naprawdę jesteśmy bezradni. Jesteśmy rozdrażnieni, choć w rzeczywistości jesteśmy przemęczeni. Milczymy, bo ktoś nas zranił, ale sami przed sobą udajemy, że nic nas to nie obchodzi.
My mamy za sobą kilkadziesiąt lat życia. Jak więc ma sobie z tym wszystkim poradzić ośmiolatek?
Dziecko z ADHD, dziecko bardzo wrażliwe albo lękowe może przeżywać świat wyjątkowo intensywnie. Dźwięki potrafią być za głośne. Emocje przychodzą szybciej, niż zdąży pojawić się myśl. Jedno polecenie nakłada się na następne. W głowie dzieje się za dużo.
I wtedy słyszy: „Uspokój się”. Tylko jak? Człowiekowi, który stoi po szyję w wodzie, niewiele pomoże polecenie: „Nie bój się”. On potrzebuje czegoś, czego może się złapać. Dla dziecka tym czymś bardzo często jesteśmy my. Nasz głos. Nasza obecność. To, że nie próbujemy natychmiast wygrać konfliktu. To, że potrafimy czasem odłożyć wychowywanie na kilka minut i najpierw zobaczyć małego człowieka, który właśnie sobie z czymś nie radzi.


Czasem wystarczy usiąść obok
Nie zawsze trzeba od razu pytać: „Co się stało?”. Czasami dziecko naprawdę nie wie.
Może dziesięć razy odpowiedzieć „nic” i wcale nie musi kłamać. Ono może jeszcze nie potrafić połączyć tego, co wydarzyło się rano, z tym, dlaczego wieczorem płacze.
Dlatego czasem wystarczy powiedzieć:
„Widzę, że dzisiaj jest ci trudno”.
I nic więcej. Usiąść obok. Poczekać. Bo dzieci bardzo często zaczynają mówić wtedy, kiedy przestajemy je zmuszać do mówienia. Czasem podczas jazdy samochodem. Czasem wieczorem, kiedy zgasimy światło. Czasem na spacerze, kiedy nie trzeba patrzeć dorosłemu prosto w oczy.
I nagle zza całej tej złości wychodzi jedno małe zdanie: „Oni się ze mnie śmiali”.
Albo: „Bałem się, że pani mnie zapyta”. „Nikt nie chciał ze mną siedzieć”. „Ja chyba jestem głupi”.
I wtedy serce rodzica na chwilę staje. Bo nagle rozumiemy, że awantura o buty nie była o butach. Krzyk nie był naprawdę o zabranym telefonie. Płacz nie był o złamanym ołówku. To była tylko ostatnia kropla.
Dziecko ma trudność – samo nie jest trudnością
Dlatego tak bardzo warto uważać na słowa, którymi opisujemy dzieci. „Trudny”. „Agresywny”. „Niegrzeczny”. „Leniwy”. „Rozpieszczony”.
Dziecko może zacząć wierzyć, że właśnie takie jest. A przecież ogromna różnica dzieli zdania: „Jesteś trudnym dzieckiem” i „Przeżywasz teraz coś trudnego”.
Masz trudność, ale ty sam nie jesteś trudnością.
Chciałabym, żebyśmy o tym pamiętali szczególnie wtedy, kiedy nasze dzieci najmniej przypominają te słodkie obrazki z rodzinnych fotografii. Kiedy wrzeszczą. Kiedy płaczą. Kiedy kolejny raz czegoś zapomniały. Kiedy nie dają rady. Kiedy same siebie nie rozumieją.
Bo właśnie wtedy najbardziej potrzebują pewności, że nie stracą naszej miłości tylko dlatego, że mają trudne emocje.


Po konflikcie można wrócić do siebie
Nie zawsze będziemy idealni. Nam również puszczają nerwy. Czasem krzykniemy. Czasem powiemy o jedno zdanie za dużo.
Ale nawet wtedy możemy wrócić. „Przepraszam. Zdenerwowałam się. Spróbujmy jeszcze raz”. I to także jest lekcja. Dziecko uczy się wtedy, że konflikt nie oznacza końca relacji. Że po kłótni można wrócić do siebie. Że można popełnić błąd i nadal być kochanym.
Nie ochronimy naszych dzieci przed każdym lękiem, smutkiem czy rozczarowaniem. I chyba nawet nie o to chodzi. Możemy natomiast nauczyć je czegoś znacznie ważniejszego: że z trudną emocją nie trzeba zostawać samemu. Że można ją nazwać. Można ją przeżyć. Można o niej powiedzieć. Można poprosić o pomoc.
Rescura Kids – miejsce w opisywanym podejściu do emocji
Czasem, oprócz rozmowy, bliskości, snu, ruchu czy po prostu spokojnego wieczoru razem, rodzice szukają również bardzo delikatnego wsparcia emocjonalnego.
Właśnie w tym miejscu pojawia się Rescura Kids.
I może najważniejsze jest to, czym ona nie jest. Nie jest lekiem uspokajającym. Nie jest środkiem nasennym. Nie jest „wyciszaczem”, który ma sprawić, że żywe, emocjonalne dziecko nagle stanie się ciche. Nie jest też otumaniaczem czy ogłuszaczem, który ma przykryć emocje i sprawić, że przestaniemy je widzieć.
To zupełnie inna filozofia. Rescura Kids opiera się na esencjach i idei pracy z emocjami. Nie chodzi tutaj o tłumienie strachu, złości czy napięcia, ale o łagodne towarzyszenie dziecku właśnie wtedy, kiedy jego własne emocje stają się dla niego za duże, za szybkie albo jeszcze zupełnie niezrozumiałe.
Nie jest to „chemia na uspokojenie” w rozumieniu klasycznego preparatu farmakologicznego. Nie ma robić z dziecka kogoś spokojniejszego na siłę. Ma być delikatnym wsparciem emocjonalnym – czymś, co wpisuje się w zupełnie inne podejście: nie walczymy z emocją, tylko pomagamy dziecku przejść przez nią łagodniej. I to rozróżnienie jest dla mnie bardzo ważne.

Bach RESCURA® dla dzieci
w kroplach bez alkoholu
Pomaga złagodzić codzienny stres w naturalny sposób. Idealny do wspierania codziennych stresów, takich jak poważny test lub recital baletowy, a także ważnych wydarzeń życiowych, takich jak pojawienie się nowego rodzeństwa lub utrata rodzinnego zwierzaka.
Preparat łączy w sobie pięć leków kwiatowych Bacha: Rock Rose, Clematis, Impatiens, Cherry Plum i Star of Bethlehem; każdy z nich pochodzi bezpośrednio z oryginalnych ogrodów dr Bacha.


Pomóc dziecku przejść przez emocje
Nie chodzi o to, żeby dziecko przestało czuć. Nie chcemy wyłączyć jego złości, strachu, płaczu czy wrażliwości. Te emocje są częścią niego i każda z nich coś mówi. Chodzi raczej o to, żeby z czasem nie musiało być przez nie zalewane. Żeby mogło je zauważyć, oswoić, nazwać i wrócić do swojej równowagi.
Dlatego Rescura Kids nie traktowałabym jako sposobu na „niegrzeczne dziecko”. Wręcz przeciwnie. To podejście zaczyna się od zupełnie innego pytania:
Nie „jak je uspokoić?”, ale „co ono teraz przeżywa?”. Nie „jak wyłączyć tę emocję?”, ale „jak pomóc mu przez nią przejść?”.
I właśnie dlatego obok esencji nadal pozostaje wszystko to, czego nie zastąpi żadna buteleczka: rozmowa, dotyk, bezpieczeństwo, cierpliwość, sen, ruch, spokojny wieczór i obecność dorosłego, który nie boi się dziecięcych emocji.
„Widzę cię. Jestem przy tobie”
Dziecko nie potrzebuje, żeby je ogłuszyć. Potrzebuje, żeby ktoś pomógł mu usłyszeć samego siebie. I żeby obok był dorosły, który potrafi powiedzieć:
„Widzę cię. Widzę, że jest ci trudno. Nie musisz dzisiaj wszystkiego umieć nazwać. Jestem przy tobie”.
Bo czasem właśnie tego dziecko potrzebuje najbardziej. Nie kolejnego pytania, dlaczego znowu tak się zachowało. Tylko kogoś, kto potrafi spojrzeć głębiej i usłyszeć to, czego ono jeszcze nie umie powiedzieć.

Polnisch
Englisch
český
Wszystko przebiegło pomyślnie. Polecam!
SUPER KONTAKT, B. SZYBKA DOSTAWA, SUPER PRODUKT, SUPER SPRZEDAJACY - POLECAM BAAAARDZO
Z ogromną przyjemnością wystawiam komentarz POZYTYWNY!!! Wszystko sprawnie, miło i przyjemnie!!! Przesyłka ekspresowa.!!! GORĄCO POLECAM
Przesyłka wysłana w błyskawicznym tempie Juz na drugi dzień rano.Polecam w 100%.
olejek rycynowy rewelacyjny